WYLECZ SIĘ SAM!

Przyszła jesień, czas chorób i dolegliwości, czas, w którym będzie nam tylko gorzej. By jednak odwrócić bieg rzeczy, zasięgnąłem języka u ludzi świata sztuki i zapytałem ich o codzienne bolączki. Wszystko po to, by zdiagnozować przyczyny złego samopoczucia i znaleźć właściwe metody leczenia. Niestety zobowiązany tajemnicą lekarską milczę jak grób w kwestii danych osobowych pacjentów, a szkoda, bo nic tak nie cieszy jak wiadomość, że gorzej mamy nie tylko my, ale i kolega

 

Chroniczny ból dupy

Jedna z najczęstszych chorób nękających świat sztuki. Jest to problem złożony i wymagający porady specjalisty – proktologa. Przyczyną może być zła dieta, dlatego uważajcie na to, co serwują wam galerie, zwłaszcza podczas wernisaży. Z badań wynika też, że grupą najbardziej narażoną na chroniczny ból dupy są osoby objęte opieką psychiatryczną. Natręctwa i nerwice często wyładowują oni, obgryzając paznokcie lub międląc, śliniąc i gryząc własne włosy, co powoduje zaparcia oraz choroby układu pokarmowego w okolicach ujścia jelita grubego. Złożone i wieloetapowe leczenie warto rozpocząć od uświadomienia sobie, że na świecie żyją ludzie, którzy mogą mieć inne poglądy, a nasza opinia nie zawsze bywa wyważona i nie zawsze musimy być w centrum uwagi. Dalszym etapem jest akceptacja tego, że nie wszystko, co chcemy przekazać, zostanie zrozumiane przez ogół. Stosowanie się do tych wstępnych zaleceń powinno oddalić w czasie nawroty bólu dupy.

 

Brak potencji

Tu poradzić powinien seksuolog. Problemy tego typu wynikają najczęściej z potrzeby projektowania idealnej rzeczywitości i spełniania się w tej projekcji, przy jednoczesnym uciekaniu od realnego doświadczenia. W dalszej perspektywie brak potencji skutkuje apatią i wycofywaniem się z jakichkolwiek aktywności. Walkę z tego typu schorzeniem można rozpocząć od odstawienia lektury zagranicznych pism o sztuce oraz stronienia od wystaw zachodnich artystów, które mogą pogłębiać niską samoocenę – jeden z najczęstszych powodów braku potencji. Dodatkowo zalecane są badania na cholesterol, cukier i oczywiście testosteron.

 

Katar

Cynicy lubią mówić, że „katar nieleczony trwa siedem dni, a leczony tylko tydzień”. Jesienią katar może trwać tygodniami. Dlatego o profilaktyce warto pomyśleć już teraz. Kataru nie można lekceważyć i zwłaszcza jesienią należy unikać miejsc takich jak galerie sztuki czy zakurzone sale muzealne, bo jak wiadomo: kurz to raj dla roztoczy. Powodem kataru mogą być także złe warunki pracy. Przykładowo malarze są szczególnie narażeni na alergię wynikłą z kontaktu z farbami lub innymi materiałami malarskimi. W tym wypadku radzę zastanowić się nad zmianą medium działania. Być może wasza przyszłość to gify?

 

Ból kręgosłupa

Zapytanie o poradę w tej kwestii otrzymałem od anonimowej grupy pracowniczek pewnego NGO-sa. Najpierw należałoby zlokalizować źródło bólu. Powołam się na dwie szkoły. Jedna głosi, że ból kręgosłupa (moralnego) u pracowników lewicującego sektora sztuki może być jedynie fantomowy, bo przecież ci kręgosłupa mieć nie mogą. Druga sugeruje, że bóle te biorą się z przewlekłego unoszenia problemów całego świata na swoich barkach, co skutkuje zwyrodnieniem kręgów w odcinku krzyżowym. Na ból kręgosłupa pomoże aktywność fizyczna: skłony, przysiady z piłką lekarską, gimnastyka korekcyjna, a dla chcących łączyć aktywny tryb życia z modą – pilates.

 

Choroba potliwych dłoni

Dolegliwość dokuczająca zwłaszcza w kontaktach towarzyskich, pot zostawia bowiem ślady na płaszczach i marynarkach poklepywanych przez nas kolegów i koleżanek. Przypadłość ta może być jednak leczona: terapia laserowa zapewni naszym rękom komfort na mniej więcej pół roku. Domową metodą radzenia sobie z problemem potliwych dłoni jest rozpuszczenie trzech łyżeczek soli epsom w szklance ciepłej wody i moczenie rąk w roztworze przez około 5 minut. Sprzymierzeńcem w tej nierównej walce może się też okazać leczniczy węgiel drzewny przyjmowany na pusty żołądek.

 

Nietrzymanie moczu

Tak, proszę państwa, i takie problemy trapią nasz artworld! Ten problem natury urologicznej najczęściej występuje u grupy zawodowej zajmującej się profesjonalną oceną sztuki. Problemy z reguły powodowane są tłumionymi salwami śmiechu w kontakcie z pracami artystów, co z kolei prowadzi do rozregulowania ciśnienia i napięcia mięśniowego. To zaś powoduje niegroźne w skutkach, aczkolwiek wstydliwe, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich, nietrzymanie moczu. Porada: za każdym razem, gdy oceniasz pracę artysty, zapytaj samego siebie: „Czy ja też bym tak potrafił?”.

 

Depresja powernisażowa

Zwana też zespołem nieistniejącego feedbacku. Dotyczy przede wszystkim młodej grupy artystów, którzy po zrealizowanej wystawie oczekują pochwały własnych działań, a ta niestety najczęściej ogranicza się do lapidarnego „bardzo fajnie” usłyszanego z ust członków rodziny, kuratora lub dyrektora galerii. Metodą na radzenie sobie z tym schorzeniem jest niemalże psychoterapeutyczne przepracowanie prostego faktu: zostając artystą, wybierasz zawód, który nie bez powodu realizowany jest w galeriach, a nie na stadionach. Depresja powernisażowa mija z czasem lub przeradza się w chroniczne zgorzknienie. Porada: w kilka osób stwórzcie grupę wsparcia na co dzień praktykującą metodę pozytywnego feedbacku, o dobrodziejstwach którego pisałem w poprzednim poradniku coachingu.

 

Bieda

Bieda jest zdecydowanie najczęstszym schorzeniem wśród artystów. Nieleczona może skutkować wystawami kompulsywnie rekompensującymi ten stan. Obok alergii, uczuleń na gluten i astmy oskrzelowej zalicza się do tzw. chorób XXI wieku. Leczenie najlepiej wdrożyć w okresie wczesnej nastoletniości, prawdopodobnie więc większość czytelników nie zdoła już umknąć biedzie. Jest jednak nadzieja: z biedą, jak z astmą, można żyć. Wystarczy stosować się do kilku prostych zasad: ograniczyć swoje oczekiwania do minimum, nie chcieć więcej i próbować chcieć mniej. Bardzo dobrym ćwiczeniem, które ułatwia radzenie sobie z biedą, są wizyty w centrach handlowych, mające na celu obrzydzenie nam wszystkich produktów, które chcielibyśmy mieć, ale nas na nie nie stać.

 

Głupota i ignorancja

Choroba złośliwa, groźna jak wirus Zika i występująca tak często, że bywa mylona ze stanem wskazującym na zdrowie. Leczenie zarówno głupoty, jak i ignorancji to proces niezwykle skomplikowany, a także rozciągnięty w czasie. Paradoksalnie w tej materii każdy musi zdać się na własny rozum!