Samuel Beckett: Nicht Ich / Tritte / He, Joe. Fot. Østre Gasværk Teater; Christina Hauschildt, Kopenhaga 2017. Dzięki uprzejmości Volksbühne

Volksbühne, czyli teatr ludzi

10–12.11 | Berlin, Volksbühne


Objęcie dyrekcji słynnego teatru Volksbühne w Berlinie przez Chrisa Dercona – byłego szefa londyńskiego Tate Modern – odbiło się głośnym echem. Zaczęło się od prowadzonej we wrześniu okupacji teatru przez aktywistów z kolektywu artystycznego Staub zu Glitzer. Po kilku dniach pod eskortą policji zostali oni wyproszeni z budynku na Rosa-Luxemburg-Platz. Główne obawy widzów i środowiska wiążą się z zerwaniem z wyraźnie lewicowym profilem teatru, jaki nadał mu poprzedni wieloletni dyrektor Frank Castorf. Warto przypomnieć, że początki Volksbühne wiążą się z działalnością stowarzyszenia widzów, które popierało teatr wolny od komercjalizacji i presji cenzury, a budynek powstał ze składek społecznych. Tymczasem na miejsce zaangażowanego politycznie, radykalnego teatru ze stałym zespołem aktorskim i repertuarem Dercon chce powołać interdyscyplinarny ośrodek prezentujący głównie wystawy, performanse i taniec. Zaczyna od nazwisk świetnie znanych w świecie współczesnej choreografii – w Volksbühne mają się pojawić Boris Charmatz, Tino Sehgal i Jérôme Bel. Trzy listopadowe wieczory Volksbühne poświęca relacji sztuki i języka, prezentując jednoaktówki Samuela Becketta i prace Tino Sehgala.

volksbuehne.berlin