Pralnia pieniędzy


Kryptowaluty, takie jak bitcoin czy ether, wciąż są zupełnie nieprzydatne w większości codziennych sytuacji, takich jak kupowanie bułek czy płacenie za komunikację miejską, ale przyciągają coraz więcej spekulantów, zwolenników decentralizacji pieniądza oraz osób pragnących realizować transakcje anonimowo (a raczej pod pseudonimem, ponieważ każdy użytkownik kryptowaluty ma swój niepowtarzalny identyfikator). Z tym rosnącym ruchem w kryptointeresie wiąże się jednak gigantyczne zużycie energii. Wynika to z metody weryfikowania transakcji, wymagającej użycia maszyn o wielkiej sile obliczeniowej, nieprzerwanie wykonujących coraz bardziej złożone operacje. Sieć Ethereum zużywa obecnie tyle samo prądu, ile cały Cypr, a operacje realizowane w bitcoinach w 2020 roku będą pochłaniały więcej energii niż Dania. Z tym palącym niczym przegrzane serwery problemem postanowił się zmierzyć pracujący w Berlinie artysta i entuzjasta kryptowalut Julian Oliver. W instalacji HARVEST, na którą składa się mała turbina wiatrowa, komputer w wodoodpornej obudowie oraz mobilny modem, wykorzystuje moc coraz częstszych w naszym regionie wichur i burz, aby wytwarzać czystą energię do produkcji kryptowalut. Zyski z przeprowadzonych w ten sposób operacji (obecnie tylko w ramach sieci ZCash i na małą skalę) Oliver przekazuje organizacjom pozarządowym badającym przyczyny i konsekwencje globalnego ocieplenia.

julianoliver.com