Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

PO CZŁOWIEKU

Nikolaus Geyrhalter, reżyser niezwykłego filmu Homo sapiens, prezentowanego podczas 13. edycji Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity, opowiada o tym, jak porzucone przez człowieka przestrzenie mogą stać się aktorami.

Jako dziecko lubiłam oglądać opuszczone przez pszczoły woskowe plastry, puste gniazda i muszle. Zastanawiałam się, kim są mieszkańcy tych porzuconych „przestrzeni”, co robią i jak żyją. W swoim film Homo sapiens robisz coś podobnego: pokazujesz architektoniczne szczątki stosunkowo niedawno porzucone przez ludzką cywilizację. Oglądając te puste przestrzenie na powrót zawłaszczane przez przyrodę, po części uwalniamy się od perspektywy antropocentrycznej. Jaki punkt widzenia starałeś się przyjąć podczas pracy nad filmem paradoksalnie nazywanym odą do człowieka?

Interesowała mnie perspektywa krytyczna, zakamuflowana jednak w niewinnym poszukiwaniu i ciekawości świata. Optyka antropocentryczna wciąż jest obecna w filmie, choć na pewno nie dominuje. Film opowiada przede wszystkim o ludziach, mimo że wcale się w nim oni nie pojawiają.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

Prowadzisz narrację za pomocą precyzyjnie skomponowanych statycznych kadrów. Filmowane obiekty znajdują się w równie skrupulatnie dobranych lokalizacjach. Dlaczego właściwie nie ma tu człowieka?

Chyba ciekawiej jest, gdy istota odpowiedzialna za stan środowiska przedstawionego w filmie pozostaje nieobecna? Pierwszymi obrazami w filmie są mozaiki przedstawiające ludzi – pełnią one funkcję prologu, a potem pojawiają się dopiero na końcu, gdy ta sama lokalizacja znika w śniegu i lodzie. Ale człowiek pojawia się w tytule. Spędziliśmy dużo czasu, szukając właściwych słów. W efekcie powstała wariacja złożona z naukowych, archeologicznych i historycznych skojarzeń.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

Obejrzałam film Homo sapiens dwukrotnie. Za pierwszym razem towarzyszyła mi głównie dziecięca ciekawość, dopiero za drugim razem oglądałam go w sposób krytyczny. Patrząc na porzucone przez ludzi więzienie, szczątki bazy wojskowej, rzeźnię, hałdy śmieci, puste kino czy nieczynny już park rozrywki, myślisz: „Poznacie ich po ich owocach”. Czym jest owoc ludzkiej egzystencji? Na takie pytanie próbowałeś sobie odpowiedzieć?

Dokładnie takie pytanie starałem się zadać. Istnieje wiele krytycyzmu wokół tego, jak homo sapiens patrzy na naszą cywilizację, ja natomiast chciałem pogłębić świadomość dotyczącą tych spraw. Jednak jak to bywa w przypadku wszystkich fundamentalnych pytań, nie ma tu prostych odpowiedzi.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

Człowiek wskazuje na własne osiągnięcia artystyczne czy intelektualne, próbując bronić sensu swej egzystencji. To ciekawe, że twój film nie skupia się na tym obszarze ludzkich wysiłków. Obrazy mozaiki czy kina nie wystarczają, by zrównoważyć liczbę kadrów z baz wojskowych, więzień czy rzeźni. Twoje spojrzenie jest surowe, nie ma w nim żadnego romantyzmu czy fantazjowania.

Moją intencją było skupienie się na systemie, który stworzyliśmy, żeby zarządzać naszym życiem. Dlatego w filmie w centrum uwagi znalazły się przedmioty codziennego użytku, związane z powszednią rutyną. Stworzyliśmy środowisko, w którym spędzamy całe życie, zawiera się w tym praca, czas wolny, choroba, narodziny i śmierć. Wiele nas kosztuje, by utrzymać je we właściwym trybie funkcjonowania.

 

Gdy patrzy się na opuszczone przez ludzi siedliska, „architektoniczne skorupki”, trudno nie myśleć o mrówkach, pszczołach czy innych insektach, które są symbolicznym przeciwieństwem indywidualizmu. Chyba jednak nie jesteśmy kulturą tak indywidualistyczną, jak nam się wydaje.

Ale czym właściwie jest kultura indywidualistyczna? Luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Większość ludzi walczy o to, żeby wieść życie na jak najwyższym poziomie, ale to jest dalekie od indywidualizmu. W większości przypadków życia ludzkie są kontrolowane przez media i mieszczą się w mainstreamie. Pobudka, praca, zabawa, sen, starość i śmierć. Homo sapiens jest refleksją nad tego typu mieszczańskim życiem, a nie nad życiem ekscentrycznych wielkomiejskich elit.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

W jednym z wywiadów wspomniałeś, że fragmenty filmu kręcone były w Polsce. Ile czasu tu spędziłeś i jakie miejsca opuszczone przez grupę polskich homo sapiens udało ci się sfilmować?

Przyznam, że był to tylko jeden obraz. W sekwencji ukazującej rzeźnię jest ujęcie przedstawiające kupę porzuconych kości. W taki oto sposób grupa polskich homo sapiens przyłożyła się do filmu. Dla mnie oznaczało to 8 godzin podróży, godzinę zdjęć, nocleg w hotelu i kolejne 8 godzin podróży powrotnej.

 

Przyznałeś się do tego, że w filmie nie wykorzystujesz oryginalnego dźwięku nagranego w filmowanym miejscu, tylko starannie skomponowany w studio miks śpiewu ptaków, szumu wody, wiatru i szelestu liści. Chciałeś w ten sposób całkowicie wyeliminować dźwięki ludzkiej cywilizacji. Komponowałeś też kadry, zmieniając położenie przedmiotów, albo łączyłeś w jednej sekwencji zdjęcia z różnych lokalizacji. Czy to jest ciągle dokument?

To po prostu film, albo może esej wizualny. Czasem czułem się tak, jakbym pracował na planie fabuły, a lokalizacje były aktorami. Próbowałem sprawić, żeby oddychały, mówiły do nas, a to wiązało się z licznymi interwencjami. Z tego punktu widzenia Homo sapiens nie jest czystym dokumentem. Z drugiej strony zauważ, że ingerencja w zdjęcia dokumentalne zdarza się bardzo często, inni twórcy po prostu nie mówią o tym tak otwarcie jak ja. „Czysty” dokument, w którym materiał nie podlega żadnej manipulacji, nie istnieje w erze przepływu cyfrowego.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

Twój film opowiada o przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości?

Sama zdecyduj. Chciałem stworzyć film, który można odbierać na różne sposoby. Ale przyznam, że podczas pracy myśl o nieobecności ludzkiej cywilizacji nie była dla mnie tą dominującą. Dlatego to raczej film o naszym obecnym wpływie na planetę.

 

Natura szybko zaczyna zagarniać miejsca porzucone przez ludzi. Widz czuje ulgę, szczególnie że zarówno rytm filmu, jak i dźwięk działają uspokajająco, niemal kojąco. Nagle widzimy, że Ziemia jest wolna od presji homo sapiens. Koniec ery przemysłowej. Co dalej?

Pokój. Nikt by za nami nie tęsknił, jedynie my sami.


Nikolaus Geyrhalter: "Homo sapiens", kadr z filmu

Nikolaus Geyrhalter (1972) – austriacki reżyser. Wyreżyserował, wyprodukował, stworzył scenariusz oraz zdjęcia do wielu filmów dokumentalnych. W wieku 22 lat założył własną firmę produkcyjną. Weźmie udział w spotkaniach po projekcjach filmu Homo sapiens, które odbędą się 18.05 o 20:30 w kinie Luna i 20 maja o 20:30 w kinie Iluzjon podczas 13. Millenium Docs Against Gravity FF.

geyrhalterfilm.com

Festiwal Filmowy Millennium Against Gravity: 13 - 25.05, Warszawa, Gdynia, Bydgoszcz, Wrocław, www.docsag.pl