OPTYMIŚCI SZTUKI

Generalnie mile widziani są wszyscy – mówią twórcy niedawno powstałego off-space’a STROBOSKOP na chwilę przed otwarciem w ich przestrzeni kolejnej wystawy.

 

­Czym jest STROBOSKOP?

Stroboskop to off-space, którego głównym założeniem jest eksperymentowanie. Przestrzeń naszego funkcjonowania też jest specyficzna: otwarty garaż, z jedną znikającą ścianą, co może być ciekawie wykorzystane przez artystów.

Przy okazji naszej pierwszej wystawy MONO przestrzeń podzielona została na dwie części: wewnętrzną, gdzie ludzie i oglądali filmy, oraz zewnętrzną znajdującą się już poza wystawą, ale ciągle na wernisażu. Często mówi się, że na wernisaż przychodzi się tylko w celach towarzyskich. Nam w ramach MONO udało się stworzyć sytuację, która zarówno sprzyjała spotkaniu jak i spokojnemu oglądaniu wystawy. To było inne doświadczenie.

 

Jaki charakter ma w takim razie wasza działalność, skoro nie jest typową galerią?

Mocno oddolny. Założenie było takie, by nie startować ze sztywnym statementem, nie określać tego miejsca z góry, tylko formować jego charakter w trakcie funkcjonowania. Ale oczywiście mamy kilka podstawowych założeń, na przykład nie robimy sami sobie wystaw.

 

Dlaczego?

Z kilku powodów: przede wszystkim bardzo nam zależy, by nie tworzyć wrażenia, że robimy galerię pod siebie, co dodatkowo byłoby nieuzasadnione, bo w naszym pięcioosobowym składzie jest tylko dwóch artystów. Chodziło nam o to, żeby stworzyć przestrzeń, do której chcielibyśmy zostać zaproszeni do tworzenia wystaw. W Polsce w zasadzie nie ma off-space'ów. Młodzi artyści mają fajne pomysły, ale nie mogą się z nimi nigdzie przebić. Bo instytucje nie mogą albo nie chcą ich promować, tłumacząc się „zbyt małym prestiżem”, albo ich pomysły nie wpisują się w programy galerii, bo nie nadają się na sprzedaż. A my zapraszamy ludzi, którzy nie chcą od razu dostosować się do jakiegoś nurtu czy programu, ale wolą eksperymentować, instalować, bawić się przestrzenią. Tworzymy przestrzeń odporną na krytykę, bo eksperyment może się nie udać, albo wręcz z definicji powinien się czasem nie udać. Nie boimy się pokazywać rzeczy złych. 

STROBOSKOP podczas pierwszej wystawy MONO

Kto w takim razie jest mile widziany w STROBOSKOPIE?

Celujemy raczej w absolwentów niż studentów, bo uważamy, że ci drudzy mają przestrzeń na wystawianie się i eksperymentowanie. Ale tak naprawdę wystarczy, by pomysł nas zainteresował. Chcielibyśmy szukać młodych ludzi w Polsce i zagranicą i zapraszać ich do współpracy z nami. Generalnie mile widziani są wszyscy.

 

Jak w takim razie przebiega proces wyboru artystów? Głosujecie?

Decyzje zapadają grupowo. Na samym początku mieliśmy długa dyskusję o demokracji i o sposobie głosowania. Sami finansujemy naszą działalność, dlatego nasza współpraca z artystami przypomina barter: my dajemy im przestrzeń, zaplecze techniczne, transport, narzędzia, sprzęt, nocleg, oferujemy nasze zaangażowanie w projekt, a w zamian oczekujemy, by artyści po prostu zrealizowali prace. Potem mogą je zabrać, nie rościmy sobie do nich praw. Warunkiem współpracy jest więc tylko zdolność artysty do wyprodukowania i wystawienia projektu. Cały czas dbamy o przestrzeń, o to, żeby zachowała czystość i świeżość. Następną wystawa bedzie polsko – węgierską, ale generalnie szukamy artystów zagranicznych.


Otwarcie STROBOSKOPU

Dlaczego nie polskich?

W Polsce scena artystyczna jest mocno scentralizowana i zrobiło się na niej trochę ciasno. W Warszawskim środowisku wszyscy się znają, a my chcielibyśmy wnieść do i niego coś ciekawego, nowego, świeżego i mniej lokalnego .

Mamy poczucie że rezydencje i stypendia są bardzo zinstytucjonalizowane, poruszanie się tylko po takich szlakach utrudnia przepływ idei między artystami. Zależy nam na tym, żeby budować sieć wymiany doświadczeń i pomysłów nie tylko na poziomie instytucji, ale też na poziomie artystycznym.

Dla nas wyjazd na rezydencje jest tak samo atrakcyjny, jak dla artystów zagranicznych przyjazd do nas, cieszą się z propozycji, które im składamy. Zapraszając zagranicznych młodych artystów, jesteśmy w stanie wzajemnie zapładniać się pomysłami i zajawkami, ale też pokazać coś świeżego, co znajduje się poza radarem instytucji.
 

Niedawno braliście też udział w konferencji we Wrocławiu poświęconej miejscom prowadzonym przez artystów lub inne oddolne inicjatywy. Co wam udało się tam wnieść, a co z tego doświadczenia wynieśliście?

Po pierwsze trzeba powiedzieć, że w całej Europie, project space'y funkcjonują bardzo dobrze, w Sztokholmie pod nazwą Supermarket Art Fair odbywają się nawet targi off-space'ów, a w Polsce trochę takich przestrzeni brakuje. Być może uda nam się stworzyć jakąś sieć kontaktów i wymiany. We Wrocławiu mieliśmy okazję poznać mnóstwo świetnie działających project czy off-space'ów, ale mieliśmy też wrażenie, że ta formuła jest poza Polską zupełnie inaczej rozumiana. U nas off-space znajduje się tak bardzo poza głównym nurtem, że aż ląduje w garażu. Tam off-space może być pełnowymiarową instytucją, istniejącą już ponad 30 lat, z bogatym programem rezydencyjnym, a przy tym nie jest ani publiczną instytucją sztuki współczesnej, ani prywatna galerią. Poznanie takich miejsc, systemu ich finansowania, struktury prawnej i sposobu pracy było bardzo pouczające. Okazało się, że mimo krótkiego stażu jesteśmy przez nich bardzo miło przyjęci. Odniosłem wrażenie, że te inicjatywy wzajemnie trzymają za siebie kciuki.

 

Jak w takim razie widzicie przyszłość STROBOSKOPU? Czy zainicjujecie ruch oddolnych przestrzeni artystycznych czy w końcu pożrą was wielkie instytucje i prywatne galerie?

Otworzyliśmy tę przestrzeń, bo wiemy, że trzeba w Polsce wspierać działania eksperymentalne. Zakładamy, że ktoś może kiedyś przejmie od nas STRB, będzie miał własny program, a w końcu przekształci to miejsce w galerię albo instytucję, to jest też dla nas dopuszczalny scenariusz. Chcemy przede wszystkim stworzyć konkurencyjną ofertę sposobów pokazywania sztuki w Polsce. Naturalne wydaje nam się, że jeśli jesteś młodym artystą i masz energię, to szukasz wyjścia z sytuacji, w której nie możesz pokazać swojej twórczości. Jesteśmy odpowiedzią na taką potrzebę.


Jagoda Dobecka: z wystawy Cofam Suba

Jak Wasz background jako artystów, badaczy, prawników, ludzi związanych z teatrem wpływa na organizacje pracy w STROBOSKOPIE? Kto co wnosi do projektów?

Fakt, że każdy ma inne podejście, wiele wnosi do naszej działalności. Dajemy sobie na przykład prawo veta, żeby nie tworzyć sytuacji, w której jedna osoba zmuszona będzie do pracy nad projektem, który z jakiś powodów jej nie leży – oczywiście musimy nasze decyzje dobrze uargumentować. Nie ma też wśród nas lidera. Na etapie tworzenia projektu szukaliśmy po prostu optymistów sztuki z dobrą energią. Brak zgody i dyskusje są naturalne, ale ważne by wspólna praca miała sens, bo wówczas zawsze do czegoś dojdziemy. Nasze różne zaplecza pomagają nawzajem przekonywać się do różnych rzeczy i kształtują grupę. Kiedy zaczynaliśmy działalność, pierwsze dwa czy trzy spotkania poświęciliśmy na rozmowę o tym, co złego może się stać i jakie starty personalne możemy ponieść oraz jak się przed tym zabezpieczyć. Doszliśmy do wniosku, że jeśli potrafimy się pokłócić, a potem dogadać, to jesteśmy nie do zdarcia. Obcowanie z ludźmi z różnym zapleczem także uczy każdego z nas nowych rzeczy i zwraca uwagę na jakieś elementy, które wydawały się być mniej ważne z punktu widzenia np. artysty, kuratora, krytyka, prawnika czy producenta. Część z nas zdała sobie sprawę z tego, że do tej pory rozmawiała o sztuce tylko z innymi artystami, a teraz udało się do tej dyskusji włączyć osoby przyjmujące nieco inne perspektywy patrzenia.

 

Wróćmy na chwilę do tematu instytucji. Dlaczego jest tak, że młodemu artyście z fajnym pomysłem instytucje raczej odmawiają? Boją się ryzyka?

Młodemu artyście generalnie jest trudno, a instytucja stawia na zjawiska sprawdzone i rozpoznawalne. Ludzie podejmujący decyzje w obszarze sztuki współczesnej nie mają klarownych i obiektywnych kryteriów, które projekty odrzucić, a które przyjąć, a instytucja z definicji nie może sobie pozwalać na coś, co nie podchodzi pod żadne kryteria.


Jagoda Dobecka: z wystawy Cofam Suba

Jaka jest kondycja oddolnych inicjatyw w sztuce i kulturze w Polsce? Jak STROBOSKOP sobie z tym radzi, macie jakąś strategię utrzymania swojej pozycji na scenie artystycznej?

W Polsce działa kilka off-space’ów, np. Galeria Szara, Galeria Miłość czy bardzo młoda Galeria Wykwit i Różnia. Chociaż te przestrzenie działają jak off-space’y, to funkcjonują na bardzo wysokim poziomie. Ich osiągnięcia i zaangażowanie są dla nas bardzo inspirujące, choć na początku sama struktura działania tych miejsc nie była oczywista. W Polsce niewiele osób wie, że gdzie indziej tego typu inicjatywy mają się dobrze i funkcjonują od wielu lat. My natomiast zwracamy się do wszystkich, mówiąc „hej istnieje alternatywa, jest prosta, zobacz, działa, bierz się do roboty, nie czekaj na kogoś innego.”

 

Inicjatywa STROBOSKOP stworzona została przez fotografa Franciszka Buchnera, związaną z Nowym Teatrem Agnieszkę Delman, artystę Norberta Delmana oraz prawnika i historyka sztuki Jana Słoniewskiego.

Od 22.07 w STROBOSKOPIE można oglądać wystawę Jagody Dobeckiej Cofam Suba, więcej:

www.notesna6tygodni.pl/?q=cofam-suba