MIEJSKIE AUTONOMIE: NOWE OTWARCIE

Aktywizm miejski wszedł w nową fazę rozwoju: jego praktycy tworzą dziś międzynarodową sieć wymiany doświadczeń i wiedzy, po to by wspólnie wypracowywać nowe społeczne, ekonomiczne i prawne modele miejskiej koegzystencji. Stawką jest zapewnienie stabilności finansowej projektów, możliwość działania w długiej perspektywie czasowej, ścisła współpraca z lokalną społecznością oraz promowanie progresywnych rozwiązań dla miejskiego rozwoju wśród władz samorządowych i europejskich. Poznajcie re:Kreators – sieć miejskich aktywistów!

 

KÉK Centrum Współczesnej Architektury – organizacja powstała w 2006 roku, współtworzą ją młodzi architekci, artyści, a także zwykli mieszkańcy Budapesztu. Ich celem jest konstruowanie nowych perspektyw dla myślenia o mieście i współczesnej architekturze. Tworzą platformę wymiany wiedzy i doświadczeń. Zorganizowali blisko 500 wydarzeń takich jak wystawy, konferencje, festiwale i warsztaty. KÉK posiada również ogromną bazę wiedzy dotyczącej historii i współczesności węgierskiej architektury. Jednym z ich sztandarowych projektów jest zainaugurowany w 2012 roku Lakatlan (Vacant City), którego uczestnicy zajmują się poszukiwaniem innowacyjnych sposobów na włączanie na powrót w tkankę miejską opuszczonych przestrzeni i budynków. Jednym z podstawowych celów jest włączanie w ten proces lokalnej społeczności. W ramach projektu członkowie KÉK zajmują się mapowaniem pustostanów, doradzaniem w kwestiach administracyjnych, prawnych i ekonomicznych, wypracowywaniem planu renowacji konkretnych obiektów. Starają się mediować pomiędzy władzami miasta, właścicielami a lokalnymi społecznościami.

kek.org.hu

Holzmarkt – inicjatywa podjęta przez twórców legendarnego berlińskiego Bar 25, który działał nad brzegiem Sprewy od 2004 roku, jednak w 2010 roku został zmuszony do opuszczenia tego terenu – działka niebawem miała zostać sprzedana pod inwestycje biurowe. W Berlinie społeczności mieszkańców dzielnic położonych nad rzeką buntują się przeciw planom władz miasta, które niezagospodarowane tereny w tej okolicy sprzedają inwestorom pod budowę biurowców, hoteli i apartamentowców. W 2013 roku „biznesmenom hippisom”, jak nazywają siebie pomysłodawcy zamkniętego Baru 25, przy współpracy z lokalną społecznością udało się pozyskać od szwajcarskiego funduszu emerytalnego Swiss Stiftung Abendrot 2 mln euro pożyczki, dzięki czemu teren nad Sprewą został kupiony. Obecnie działa na nim targ ze zdrową żywnością, warsztaty lokalnych rzemieślników, restauracja, klub, ogrody społecznościowe, klubik dla dzieci. W niedalekiej przyszłości mają tu powstać studia dla DJ-ów, szkoła zrównoważonego biznesu, a także kompleks tanich mieszkań. Twórcy i lokalna społeczność chcą, by Holzmarkt funkcjonował jak mikrodzielnica.

holzmarkt.com

Otwarty Jazdów – osiedle Jazdów w Warszawie, czyli kolonia parterowych drewnianych domków jednorodzinnych znajdująca się na tyłach Parku Ujazdowskiego, powstała w 1945 roku. Domy pochodziły z reparacji wojennych, jakie Finlandia była zmuszona świadczyć po II wojnie światowej na rzecz ZSRR. Pierwotnie osiedle miało przetrwać 5 lat. W latach 2011–2014 wokół Osiedla Jazdów toczyły się burzliwe dyskusje, a wręcz obywatelska batalia, aby to miejsce nie zniknęło z mapy Warszawy. Władze Dzielnicy Śródmieście postanowiły przeznaczyć ten teren pod zabudowę na cele administracyjne, komercyjne i użyteczności publicznej. Mieszkańcy domków fińskich i aktywiści miejscy utworzyli wówczas inicjatywę o nazwie Otwarty Jazdów. Zaproponowali, by nie tylko pozostawić osiedle, ale także nadać mu charakter społeczno-kulturalny, otwarty dla całej Warszawy. Proces negocjacji trwał od stycznia do września 2014 roku. Powstał obszerny raport z konsultacji, który przez ratusz i władze dzielnicy został uznany za obowiązujący.

jazdow.pl

ZOHO – kompleks biurowców wybudowany w połowie lat 60. Nieopodal dworca głównego w Rotterdamie, do 2013 roku, gdy progresywna organizacja miejska Stipo wraz z właścicielem nieruchomości – firmą Havensteder – opracowała dziesięcioletni plan rozwoju dla tego miejsca, kompleks budynków ział pustką. Obecnie każdy centymetr z 12 500 m2 jest zajęty przez: przedsiębiorców społecznych, studia kreatywne i graficzne, pracownie architektoniczne, studia muzyczne oraz hostel. Pobliska nieczynna stacja kolejowa zamieniona została na wegańską knajpę. Każdy podmiot użytkujący przestrzeń aktywnie uczestniczy w planach rozwoju ZOHO – od niedawna kooperatywa najemców zaczęła poszukiwać możliwości kupienia jednego z budynków. Niestety dzięki ich wieloletnim działaniom na rzecz ożywienia tego miejsca interesują się nim również komercyjni deweloperzy. Czas pokaże, czy ZOHO znajdzie sposób, by się przed nimi skutecznie bronić.

zohorotterdam.nl

Granby Four Streets CLT – inicjatywa mieszkańców czterech zagrożonych zniknięciem ulic Liverpoolu, która zawiązała się w 2011 roku. Pierwotnie teren ten funkcjonował pod nazwą Granby Triangle jako siatka ulic ciasno zabudowanych wiktoriańskimi domami różnej wielkości. Jeszcze przed wojną tamtejszą społeczność cechowało olbrzymie zróżnicowani kulturowe. Po wojnie nastąpiła jednak powolna degradacja tej części miasta – wielu mieszkańców wyprowadziło się lub straciło pracę, sklepy bankrutowały lub świeciły pustkami. Równocześnie zaczęto wyburzać kolejne domy – do dziś pozostały jedynie cztery ulice. Ich mieszkańcy nie chcieli pogodzić się z perspektywą przeprowadzki w inne miejsce, w akcie protestu sadzili kwiaty, drzewa, w miesiącach letnich organizowali lokalny targ i na własną rękę odmalowywali i remontowali opuszczone domy. W 2011 roku zaczęli funkcjonować jako Granby Four Street Community Land Trust, wykorzystując innowacyjny model sprawowania kolektywnej własności na tym terenem. Podjęli współpracę z kilkoma deweloperami, m.in. wrażliwym społecznie Steinbeck Studios, a także zaczęli współdziałać z pracownią architektoniczną Assemble (zdobywcami Nagrody Turnera w 2015 roku). Wspólnie opracowali plan ożywienia ulic – nie tylko odnowienia domów, ale także stworzenia przestrzeni publicznej oraz nowych miejsc pracy.

granby4streetsclt.co.uk

ExRotaprint*

Jednym z głównych celów ludzi walczących dziś o prawo do miasta staje się możliwość użytkowania konkretnych przestrzeni w długiej perspektywie czasowej, bo tylko w ten sposób można budować trwały kapitał społeczny. Ikonicznym przykładem tego typu działań jest ExRotaprint, czyli spółka non profit oraz stowarzyszenie najemców, którym w 2007 roku udało się wydzierżawić od władz berlińskiej dzielnicy Wedding kompleks budynków po upadłej w 1989 roku drukarni Rotaprint o łącznej powierzchni 10 000 m2. W jedenastu budynkach znajdują się pracownie artystów, warsztaty stolarskie, zakłady elektryków, architektów, grafików, funkcjonują lokalne organizacje pomocowe, szkoła dla trudnej młodzieży, szkoła języka niemieckiego dla imigrantów, a także stołówka z kuchnią, która wydaje 140 posiłków dziennie. Zatrudnienie znalazło tu ponad 200 osób. Choć inicjatorami ExRotaprint była dwójka artystów – Daniela Brahm i Les Schliesser – od początku dążyli oni do zrównoważenia w tej przestrzeni obecności trzech elementów: pracy, sztuki i lokalnej wspólnoty. Nauczeni doświadczeniem słusznie przewidywali, że przejęcie opuszczonej przestrzeni jedynie na użytek świata sztuki, bez oglądania się na otoczenie, obciąży te tereny groźbą gentryfikacji. Innym równie istotnym celem ExRotaprint było utrzymanie stałej, niskiej stawki czynszu – za metr kwadratowy najemcy płacą 3–4 euro. Jednak by to ambitne założenie mogło zostać spełnione, twórcy ExRotaprint musieli zdecydować się na radykalną próbę uwolnienia nieruchomości od spirali spekulacji, co w praktyce oznaczało wyprowadzenie jej z wolnego rynku. Na ścianie budynku dawnej drukarni, wówczas wynajmowanego jeszcze od dzielnicy, zawisło hasło: „Nie ma tu miejsca na zysk”, a stowarzyszenie najemców musiało stoczyć walkę z należącą do miasta spółką Liegenschaftsfonds, sprzedającą miejskie tereny i nieruchomości za maksymalnie wysoką cenę. Na początku fabryką Rotaprint, w latach 90. wpisaną na listę zabytków, nie był zainteresowany żaden bogaty inwestor, bo dzielnica Wedding miała kiepską opinię. ExRotaprint nazywa ten okres „punktem zero” – dzięki złemu wizerunkowi tego miejsca artyści, architekci i lokalna społeczność zyskali czas na opracowanie strategii przejęcia budynków. Nieco później spółka Liegenschaftsfonds wpadła na chytry pomysł pozbycia się budynków po upadłej drukarni, która w pakiecie z 50 innymi nieruchomościami miała zostać sprzedana inwestorowi z Islandii. Ostatecznie jednak transakcja nie doszła do skutku, a ExRotaprint nawiązało współpracę z dwiema fundacjami skupującymi grunty, by następnie przeznaczyć je na cele społeczne. W efekcie szwajcarska fundacja Stiftung Edith Maryon oraz niemiecka Stiftung trias na 99 lat wydzierżawiły od miasta teren, na którym położona jest fabryka, natomiast ExRotaprint stało się dzierżawcą kompleksu budynków. Taki zrównoważony układ pomiędzy organizacjami chroni najemców przed eksmisją. Nadwyżki pochodzące z wynajmu przestrzeni spółka przeznacza na prace renowacyjne, stąd model ich działania całkowicie wyklucza ideę zysku. Przykład ExRotaprint pokazuje, że kultura może być skutecznym narzędziem do budowania innego rodzaju kapitału oraz uwalniania miasta z zaklętego kręgu kupna i sprzedaży.

 

* Formalnie nie należą do kolektywu Re:Kreators, ale wspierają inicjatywę Re:Kreators i stanowią ważne odniesienie dla jej członków.