Warsztaty kaligrafii w jednej z faweli w Rio de Janeiro, czerwiec 2016

LOKALNA GLOBALNOŚĆ

– Nie wiem, jak precyzyjnie nazwać to, czym się zajmuję. Może jest to forma aktywizmu społecznego? Może praca u podstaw, której narzędziem są wspólnotowe działania kreatywne? Od zawsze fascynowałam się lokalnością i rękodziełem, postanowiłam więc te pola moich zainteresowań połączyć, pełniąc funkcję mediatora pomiędzy różnymi lokalnościami – opowiada Alicja Wysocka, która jako Alfa Omegi w Afryce i Brazylii realizuje projekty wymiany doświadczeń i umiejętności

Po raz pierwszy artystka pojechała do Mathare – dotkniętej społecznym wykluczeniem, ubogiej dzielnicy Nairobi – na początku 2015 roku. Podróż odbywała się na zaproszenie polskiej Fundacji Razem Pamoja, zajmującej się m.in. organizowaniem współpracy pomiędzy polskimi i kenijskimi uczniami ze slamsu Mathare. Jednym z programów instytucji są stypendia umożliwiające uczniom z Mathare podejmowanie nauki w najlepszych liceach w Kenii. – Założeniem mojego wyjazdu było stworzenie formy cegiełki, którą będziemy sprzedawać, zysk przeznaczając na sfinansowanie tych stypendiów. W czasie wyjazdu odwiedzaliśmy aktualnych stypendystów programu. Zauważyłam, że Kenijczycy zostawiają buty przed wejściem do miejsc takich jak biblioteki, kościoły czy sale wykładowe. Na targu w Nairobi rzuciły mi się w oczy stosy zużytych opon, z których robi się proste sandały. W Mathare trafiłam na zakład szewski i w nim wraz z szewcem Tomem wykonałam pierwszy biało-czarny model półbutów. Robiłam go z myślą o sobie, potem doszłam jednak do wniosku, że buty mogą być świetną cegiełką – wspomina artystka. W efekcie powstały pierwsze trzy modele obuwia przeznaczone dla kobiet i mężczyzn, z którymi Alfa Omegi wróciła do Polski. Sprzedały się dość szybko, krój i kolory były niesamowite: jedne przypominały buty motocyklowe, inne mokasyny albo stylowy półbut miejski.

Podczas kolejnej podróży artystka odwiedziła Rio de Janeiro, gdzie przez trzy miesiące pracowała z dziećmi mieszkającymi w pięciu z ponad tysiąca istniejących w mieście faweli. – Do Brazylii pojechałam na własną rękę, udało mi się zamieszkać w miejscu, które wynajmuje pokoje artystom.  Do Ameryki Łacińskiej przywiódł mnie trop afrykański. Fakt, że pierwsze fawele budowane były przez  wyzwolonych niewolników z Afryki, przez co kultury tych kontynentów przenikają się do dziś  – mówi artystka.

 

Warsztaty z mieszkańcami faweli polegały na uczeniu ich kaligrafii oraz rozmowach na temat praw człowieka. – Nigdy nie stawiam się na pozycji eksperta czy nauczyciela, raczej kogoś kto przychodzi się czegoś nauczyć i dać coś w zamian. Podczas zajęć uczestnicy poznawali tajniki kaligrafowania, a ja uczyłam się pisać po portugalsku – dodaje Alicja. Napisy posłużyły do stworzenia wzorów na ubrania. W faweli Pavão-Pavãozinho artystka nawiązała współpracę z krawcową Edinhą Rosą, z którą zaprojektowała legginsy, sukienki i t-shirty. Wszystkie kroje zgodnie z brazylijską modą są dopasowane do ciała. – W fawelach  zafascynowało mnie to, że mimo ciężkich warunków bytowych mieszkańcy potrafią się organizować i wspólnie działać na rzecz przestrzeni wspólnych. Małżeństwo, z którym miałam okazję współpracować –  graficiarz Acme, jego żona aktywistka Iani oraz trenująca zawodowo boks Alini – wszyscy mieszkający w faweli – założyli grupę Ningho de Aguani (gniazdo orła) pracującą z tamtejszymi dziećmi. Ningho organizuje warsztaty edukacyjne, Iani – spotkania czytelnicze czy przedstawienia teatralne, Alini uczy dzieci boksu. Wspólnie zbudowali niewielki, pełen zieleni skwer, wykarczowali również drogę na wzgórze, z którego rozpościera się przepiękny widok na Rio. W innej faweli – Vidigal – pewien pan z pomocą sąsiadów zamienił lokalne śmietnisko na park: za kwietniki posłużyły mu opony, a w rolę krawężników wcieliły się butelki. W fawelach aktywnie działają też lokalni artyści, na przykład fawela Cantagalo cała funkcjonuje jak muzeum – Museum du Favela. Na ścianach budynków graficiarze opowiadają o historii tego miejsca, jego mieszkańcach czy istotnych dla społeczności wydarzeniach – tłumaczy Alicja.

 

Na pytanie dlaczego właściwie zdecydowała się na taką formę pracy artystycznej odpowiada: Zazdroszczę ludziom, którzy rozsiadają się w pracowni i malują obrazy – tworzą swój mikroświat. Ja tak nie potrafię, potrzebuję rezonować z otoczeniem i wystawiać się na sytuacje ekstremalne, wtedy najwięcej mogę się dowiedzieć o świecie, o samej sobie, ale też czuję, że mam choćby minimalny wpływ na rzeczywistość – podsumowuje.

Do połowy grudnia ubrania uszyte przez artystkę we współpracy z krawcową można oglądać i nabywać w Sklepie Wielobranżowym Fundacji Bęc Zmiana. Projekt wymiany doświadczeń i umiejętności działa pod nazwą Vista para ser Visto!. Dochód ze sprzedaży ubrań zostanie przeznaczony na dalsze działania w jego ramach, które w dłuższej perspektywie mają wspomóc mikro przedsiębiorstwo krawcowej w faweli, a także projekty edukacyjne dla dzieci z faweli. W pierwszych 25 workach z zakupionymi strojami znajdziecie prezent – parę bamboszy wykonanych przez panią Wandę z warszawskich Bielan. Wbrew pozorom jest to akcent wysoce brazylijski, ponieważ sztuka szydełkowania to ważny element tamtejszej kultury.

 

hi@alfaomegi.com
alfaomegi.com
facebook.com/alfaomegi