Projekt: Marina Lewandowska

DOBRZE POJĘTA RYWALIZACJA

Projektowanie graficzne zmienia się na naszych oczach. Jako nauczyciele akademiccy musimy żywo reagować na te przemiany i aktualizować nasz program edukacyjny. Żadnych zastygłych form w edukacji! – mówią Joanna Jopkiewicz i Łukasz Paluch, projektanci i kuratorzy studenckiej wystawy Postęp prac, w rozmowie z Katarzyną Roj

 

Dlaczego zależało wam, by pokazać projekty waszych studentów w przestrzeni galeryjnej?

Łukasz Paluch: Chodziło o zaprezentowanie programu i strategii edukacyjnej Pracowni Identyfikacji Wizualnej, prowadzonej przez nas na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wcześniej była to pracownia profesora Eugeniusza Smolińskiego, który uczył szeroko pojętego projektowania graficznego. Jesteśmy jego wychowankami. Z czasem program uległ specjalizacji – obecnie skupiamy się na projektowaniu identyfikacji wizualnej przede wszystkim dla instytucji kultury. Dzięki wystawie możemy zrobić krok wstecz i przyjrzeć się naszej pracy z ostatnich kilku lat. Przygotowywaliśmy ją poza przestrzenią akademicką, dzięki czemu złapaliśmy dystans do naszej praktyki nauczania.

 

Ale w procesie tworzenia wystawy ogromny udział mieli również wasi studenci.

Ł.P.: Tak, w całości została stworzona przez nich. My poprzez ich prace analizujemy narzędzia edukacyjne, jakie wykorzystujemy w naszej pracowni. Proces powstawania tej wystawy był dla nas bardzo istotny – można powiedzieć, że na poziomie zarówno koncepcji, jak i jej urzeczywistniania stanowi ona efekt pracy kilkudziesięciu osób.

 

Czyli wcieliliście się w rolę raczej redaktorów niż kuratorów?

Ł.P.: Można tak powiedzieć. Cała wystawa i jej poszczególne części czy nawet konkretne prace to efekt działań zespołowych. Nawet gdy pod konkretnym projektem widnieje jedno nazwisko, to ostateczny kształt danego dzieła wynika z wielu rozmów przeprowadzonych na forum, wzajemnych inspiracji czy wreszcie atmosfery panującej w pracowni.

Joanna Jopkiewicz: Najistotniejszym elementem edukacji akademickiej jest to, że studenci uczą się od siebie nawzajem. My, jako prowadzący, na pewno też pełnimy ważną funkcję, bo stwarzamy im określone możliwości i warunki działania. Z jednej strony studentów trzeba stymulować, z drugiej – czasem warto ich zostawić samym sobie, pozwalając, by nawzajem się inpirowali. Wystarczy poobserwować dynamikę sposobów, w jakie się komunikują.
 


Projekt: Małgorzata Czyżewska

 

Jaka ona jest?

J.J.: Intensywna. Podczas wspólnych zajęć i korekt, które zawsze prowadzimy grupowo, czujemy, że studenci znają swoje prace, konsultują je między sobą i o nich dyskutują. W nauczaniu ważne jest, by najpierw stworzyć mocną grupę. Wystarczy kilka aktywnych, energicznych i zainteresowanych osób – one w dużej mierze ciągną za sobą resztę. Na dobrze pojętej rywalizacji wszyscy mogą skorzystać.

 

W jaki sposób tworzycie takie grupy?

J.J.: Naszą pracę zaczynamy ze studentami II roku. Uczestniczymy w przeglądach prac I roku, możemy wtedy zapoznać się z wcześniejszymi realizacjami studentów. Potem przeprowadzamy rozmowy wstępne – zazwyczaj robi to Łukasz.

Ł.P.: Podczas takich spotkań sprawdzam znajomość teorii projektowania, ale ważne są dla mnie także pozazawodowe zainteresowania studentów. Mnie i profesora Smolińskiego połączyła na przykład muzyka, wymienialiśmy się płytami. Ze swoimi studentami rozmawiam o sztukach wizualnych, filmach i programach galerii. Czasem trzeba im powiedzieć wprost: „Jeśli chcesz dobrze projektować, powinieneś mieć szerokie horyzonty, czytać książki, chodzić do galerii, kina, teatru, na koncerty. Dbając o swoją wrażliwość, rozwijasz umiejętności projektowe!”.

J.J.: To ważne, bo projektując, siłą rzeczy wypowiadasz się na różne tematy. Poruszasz wątki polityczne, społeczne, odwołujesz się do motywów historycznych czy historii sztuki. Projektant musi znać kontekst swojej pracy.

Ł.P.: Projektowanie to zawód erudycyjny. Wykonując go, nie możesz polegać tylko na własnej wrażliwości.

J.J.: Dlatego tak bardzo zwracamy uwagę na to, by studenci nauczyli się opowiadać o zadaniach, które rozwiązują. Omawiając każdą propozycję, sprawdzamy, czy ich decyzje dyktowane są panującą modą, czy rzeczywistą refleksją i dogłębnym opracowaniem tematu. Chcemy, by mieli świadomość, że ich praca nie ogranicza się do stworzenia ładnego obrazka, ale przede wszystkim musi zawierać treść.

Ł.P.: Jeśli nauczą się tego na studiach, będzie im łatwiej rozmawiać z klientami.

J.J.: Łukasz w pracy ze studentami lubi wcielać się w rolę nieznośnego klienta.

Ł.P.: Zdarza mi się „odrzucić” projekt któregoś ze studentów, nie tłumacząc mu powodów mojej decyzji. Chcę w ten sposób pokazać, że takie trudne sytuacje czasem zdarzają się w pracy zawodowej i trzeba umieć się z nimi mierzyć.

J.J.: Granice tego zawodu są dość płynne, dlatego sztuka negocjacji to umiejętność kluczowa.

Ł.P.: Trzeba nauczyć się reagować na każdą sytuację i wyciągać z niej jak najwięcej korzyści dla samego projektu. Nie istnieje przecież żaden model czy wzorzec, według którego powinni działać projektanci. Musimy nauczyć ich poruszania się po tym grząskim gruncie, dzięki czemu będą mogli samodzielnie wytyczać ścieżkę własnej kariery.

 


Projekt: Agnieszka Bogucka

 

Czy studenci podczas prowadzonych przez was zajęć mają kontakt z prawdziwymi klientami, czy tylko z tymi wyobrażonymi?

Ł.P.: Oczywiście wiele sytuacji jest wykreowanych. Na przykład gdy zadanie polega na zaprojektowaniu identyfikacji wizualnej wydawnictwa, wymyślamy wszystko, począwszy od jego nazwy, przez profil, po status na rynku. Dzięki temu umożliwiamy studentom tworzenie kompleksowych projektów. W naszej pracowni stawiamy na kontakt z rzeczywistością. Niektóre pomysły zostały już wdrożone – je także pokazujemy na wystawie.

 

Dlaczego jako aktywni zawodowo projektanci postanowiliście wziąć się za nauczanie?

Ł.P.: Ja zacząłem uczyć od razu po studiach, dopiero później postanowiłem rozwinąć swoją ścieżkę zawodową. Pochodzę z rodziny nauczycielskiej – może mam to we krwi? Profesorowi Smolińskiemu nie mógłbym odmówić, więc gdy dostałem od niego propozycję pracy asystenckiej, było dla mnie oczywiste, że powinienem chociaż spróbować. Nie wiedziałem, w którym kierunku mnie to zaprowadzi. Moja edukacja, jeszcze w liceum plastycznym, przypadła na moment zapaści w polskim projektowaniu. Czasy transformacji zbiegły się ze zmianą narzędzi zawodowych. W tamtym okresie zawód projektanta w agencjach reklamowych wykonywali informatycy, ponieważ absolwenci ASP nie potrafili obsługiwać programów komputerowych. W szkole brakowało też pracy zespołowej i kontaktu z grupą. Jedną z niewielu sytuacji, w której miałem kontakt z pracami innych osób, były bardzo inspirujące przeglądy semestralne. Kiedy sam zacząłem uczyć, wiedziałem, że wymiana doświadczeń, umiejętności i myśli między studentami powinna odbywać się non stop. Dlatego w naszej pracowni zredukowaliśmy liczbę korekt indywidualnych na rzecz pracy w grupie. Nasi studenci dokładnie przygotowują się do każdego zadania, przeprowadzając badania rynku zakończone referatami oraz prezentacjami. Na etapie projektowym robimy burzę mózgów, wspólnie omawiamy każdą z prac i prowadzimy korekty grupowe, nawzajem pomagając sobie i motywując się.

J.J.: Ja pracę na uczelni rozpoczęłam kilka lat po ukończeniu studiów. Był to czas, kiedy postanowiłam rzucić pracę w agencji i pracować na jako freelancerka. Jedna z pracowni na ASP potrzebowała asystenta – Łukasz zgłosił się do mnie i się zgodziłam, bo lubię podejmować nowe wyzwania, dzielić się wiedzą, a poza tym stwierdziłam, że kontakt z młodymi ludźmi może być inspirujący. Okazało się, że korzyści płynące z prowadzenia zajęć są obustronne.

Ł.P.: To prawda, ta energia do nas wraca.

 

Obecnie wasza pracownia przechodzi transformację. W jaką stronę podążacie?

J.J.: Chcemy specjalizować się w projektowaniu identyfikacji wizualnej z mocnym nastawieniem na projekty przeznaczone dla instytucji kulturalnych. Zajmujemy się tym zawodowo i chcielibyśmy podzielić się tą wiedzą ze studentami.

 

Zauważyliście na pewno, że instytucje kultury sprofesjonalizowały swój wizerunek zewnętrzny, niemalże na wzór korporacji: zero miejsca na twórczą interwencję czy eksperyment. Ale pozory mylą, z zewnątrz instytucje wydają się zorganizowane, tymczasem ich struktury wewnętrzne, takie jak komunikacja czy organizacja pracy, nadal przypominają partyzantkę.

J.J.: To trudny i wielowątkowy temat. Z mojego doświadczenia z pracy z różnymi instytucjami wynika, że jedne radzą sobie świetnie z komunikacją i organizacją pracy, a inne nie. Rozumiem chęć sprofesjonalizowania wizerunku zewnętrznego, bo ustalony klucz wizualny buduje markę i rozpoznawalność. Co do miejsca na twórczą interwencję i eksperyment — wszystko zależy od tego, jak postrzegamy rolę projektanta, czy traktujemy jego pracę jako autonomiczną wypowiedź twórcy, czy jako robotę rzemieślnika – specjalisty od wizerunku. Sytuacje mogą być różne. Możemy promować dane wydarzenie, zapraszając do współpracy projektanta i dając mu wolną rękę w tworzeniu kreacji. Z drugiej strony istnieją przypadki wymagające od projektanta pokory. Jeśli przygotowuję oprawę graficzną wystawy Matejki, to promuję jego prace, a nie swój styl graficzny. Można zorganizować i stworzyć taki system, który nie wyklucza eksperymentów. Trzeba znaleźć granicę. Zamykanie czegoś w instytucjonalnych ramach może ograniczyć autentyczność sytuacji. Może, ale nie musi.

 

Co myślicie o programie, który rozwijaliście przez ostatnie lata, i jakie wyzwania stawiacie sobie dziś?

ŁP.: Projektowanie graficzne zmienia się na naszych oczach. Naszą rolą jako nauczycieli akademickich jest żywo reagować na te przemiany i aktualizować nasz program edukacyjny. Żadnych zastygłych ram w edukacji!

 


Widok wystawy Postęp prac, fot. Alicja Kielan

 

 

BIO

Łukasz Paluch (ur. 1979) – absolwent Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta na Wydziale Grafiki w Katedrze Projektowania Graficznego, w pracowni prof. Eugeniusza Smolińskiego. Jest dyrektorem artystycznym i głównym projektantem AnoMalia art studio. Poza pracą dydaktyczną na uczelni i projektowaniem graficznym realizuje indywidualne projekty artystyczne. Od 2007 roku odpowiada za identyfikację wizualną Przeglądu Sztuki SURVIVAL, oprawę graficzną galerii Mieszkanie Gepperta oraz projektów wrocławskiej Fundacji Sztuki Współczesnej Art Transparent. Wśród zrealizowanych przez niego zleceń znajdują się m.in.: oprawa graficzna dla cyklu wystaw w BWA Wrocław, grafika dla muzycznych projektów Igora Pudło (Skalpel), identyfikacja wizualna Fundacji Andrzeja Wróblewskiego, okładka magazynu „Architektura” (wydawnictwo Murator). Brał udział w ważnych wystawach polskiego dizajnu w kraju i za granicą. Jego prace publikowane były m.in. w albumie PGR. Projektowanie graficzne w Polsce (Karakter), w rosyjskim magazynie „[kak)” (w numerze 3[55] / 2010, poświęconym europejskiemu dizajnowi), w kwartalniku projektowym „2+3D” i na stronie www.obieg.pl. W 2012 roku nominowany do przyznawanej przez „Gazetę Wyborczą” nagrody „Warto”. Jest członkiem STGU.

Joanna Jopkiewicz (ur. 1982) – absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu (kierunek: grafika, projektowanie graficzne, 2003–2008). Od 2009 roku wraz z Pawłem Borkowskim współtworzy grupę Projektor. Obszar ich działań to interdyscyplinarne, szeroko pojęte projektowanie graficzne. Zajmują się w szczególności identyfikacją wizualną, projektowaniem znaku oraz grafiką wydawniczą. Projektor działa na polu niekomercyjnym, w zakres jego zainteresowań wchodzi szeroko rozumiana strefa kultury. Członkowie grupy stale współpracują z Muzeum Współczesnym oraz Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Krakowie, BWA Wrocław, Muzeum Sztuki w Łodzi, Fundacją Andrzeja Wróblewskiego, Zakładem Narodowym im. Ossolińskich, Digital Heritage Center, Nodem, Interactive Institute Sztokholm. Joanna Jopkiewicz od 2011 roku pracuje jako asystentka w Pracowni Projektowania Graficznego na wrocławskiej ASP.