BIAŁE KŁAMSTWO – RZECZ O CNOCIE MÓWIENIA NIEPRAWDY

Moralność, podobnie jak sztuka, oznacza rysowanie linii w jakimś miejscu. Oscar Wilde

Najważniejsza jest intencja. Bogusław Schaeffer

Kłamstwo kojarzy się jednoznacznie źle. A mimo to kłamiemy codziennie – świadomie lub mimowolnie. Kłamiemy ze strachu, by wywrzeć dobre wrażenie, by osiągnąć założone cele. Z braku asertywności, z premedytacją, by kogoś nie urazić czy ochronić przed doznaniem przykrości. Czy tego chcemy czy nie, kłamstwo jest formą codziennej komunikacji. Paradoksalnie, jest ono potrzebne w kontaktach międzyludzkich. Nieszczerość może być traktowana jako pewien rodzaj “kleju społecznego” – gdybyśmy zaczęli być zawsze szczerzy, nasze relacje mogłyby na tym ucierpieć. Średniowieczny rabin Raszi uważał, że istnieje coś takiego jak nadmiar uczciwości, a całkowita szczerość zagraża mirowi domowemu. Kłamstwo to stały element każdej kultury, we wszystkich społecznościach kłamstwo ma różnorakie formy i cele. Można mówić o przemilczeniach, półprawdach, oszustwach, świadomym wprowadzaniu kogoś w błąd, podstępach, kłamstwach nieszkodliwych czy kłamstwach, których istotą jest przesada. Jednak przyglądając się im dokładniej, jednoznaczna ocena kłamstwa nie zawsze jest możliwa. Do takiej kategorii zaliczają się kłamstwa tzw. altruistyczne, kiedy kłamiemy dla czyjegoś dobra. Czyli tzw. białe kłamstwo – świadome mówienie nieprawdy bez podania intencji okłamywanemu, mające okłamywanego wprowadzić w błąd, by nie wyrządzić mu krzywdy, ani by mu nie zaszkodzić. Ten sposób kłamania, w przekonaniu osoby kłamiącej, okłamywanemu ma pomóc. Trudny przypadek – kłamiemy, ale w dobrej wierze. Szczęśliwie, celem tego artykułu nie jest moralna ocena takiego postępowania, pochylmy się tutaj nad zjawiskiem jako takim, sprawdzając, co na ten temat ma do powiedzenia psychologia.


Karolina Freino: Hikaye Zamanı, gazeta (druk na papierze, nakład 1500 sztuk), 2014, dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu

Motywy i rodzaje kłamstwa

Zanim oddamy się rozważaniom na temat kłamstwa wyłącznie białego, dowiedzmy się dlaczego – niezależnie od tego czy intencjonalnie czy nie – ludzie kłamią, obojętnie w jakich kolorach. W 1996 roku zespół amerykańskich psychologów pod kierownictwem Belli DePaulo, jednej z ekspertek w dziedzinie badań nad kłamstwem przeprowadził kompleksowe badanie na ten temat. Jednym z rezultatów było odkrycie, że aż 80% wypowiadanych kłamstw dotyczyło ich autorów[1]. Zmieniamy prawdę na ogół o sobie, a naszym głównym motywem jest ochrona lub podwyższenie samooceny. Kłamstwo ma przynieść korzyści psychologiczne: chcemy wywrzeć korzystne wrażenie na innych, obronić się przed zakłopotaniem czy uniknąć konfliktu. Kłamiemy, by dostosować się do zasad i ochronić własne imię. Mijamy się z prawdą z wielu jeszcze innych rozmaitych powodów, np. z lęku, kiedy boimy się konsekwencji własnych zachowań. Kiedy chcemy coś uzyskać, z pobudek materialistycznych, kiedy jesteśmy żądni władzy czy uznania. Kiedy chcemy manipulować innymi, by kontrolować.

Są osoby, które biegle zarządzają kłamstwem i takie, dla których kłamstwo to ostateczność. Doskonałymi kłamcami są socjopaci, którzy manipulują własnym wizerunkiem, oszukują dla własnych celów. Badania Dana Ariely’ego wykazały, że ludzie obdarzeni większą wyobraźnią, bardziej kreatywni kłamią częściej – są bardziej skuteczni w tworzeniu historii, które jednocześnie tłumaczą ich niecne występki, a przy okazji pozwalają zachować dobre mniemanie o sobie[2].

Z kolei osoby z wyższym poziomem inteligencji kłamią skuteczniej – kłamstwo wymaga, by się nie pogubić w meandrach własnej narracji, trzeba przecież stworzyć cały układ fantazji w odniesieniu do faktów, a to wymaga dużego zasobu pamięci – magazynowanie stworzonych przez siebie danych, rozpoznawanie ich we właściwym momencie i ich odtwarzanie może być czasem karkołomnym zadaniem.

Kiedy już wiadomo, dlaczego kłamiemy, dowiedzmy się, na jakie sposoby możemy przekazywać nieprawdę. Psycholog Tomasz Witkowski wyodrębnia pięć rodzajów kłamstw[3]:

  1. Kłamstwa mimowolne – jest to ten rodzaj kłamstw, który uświadamiamy sobie w momencie, gdy je wypowiadamy. Zawierają przesadę, mają zwrócić czyjąś uwagę. Te przekłamania mogą być strategią autoprezentacyjną, mogą też wynikać z konwencji i reguł grzecznościowych, np. łatwiej jest nam przytaknąć na jakieś stwierdzenie, niż angażować się w analizę wypowiedzi przeczącej. Kłamstwa grzecznościowe jako strategia unikania i komplikacji cieszą się największym społecznym przyzwoleniem.
  2. Kłamstwa egotystyczne – wynikające z potrzeby ciągłego podwyższania samooceny. Dlaczego ta samoocena jest dla nas taka ważna? Kiedy jesteśmy dziećmi, nasze funkcjonowanie całkowicie zależy od rodziców, ich stosunek do nas zmienia się, gdy zaczynamy być świadomi skutków naszego zachowania – uczymy się, które z naszych zachowań będą akceptowane lub nieakceptowane. Kłamstwa broniące samooceny mogą przybierać różnorodne formy - możemy koloryzować przeszłość, stosować drobne zabiegi, by uniknąć dezaprobaty i krytyki, pokazywać się w lepszym świetle lub nawet stosować świadomą manipulację własnym wizerunkiem.
  3. Kłamstwa manipulacyjne – kłamstwa stosowane, by uzyskać dla siebie konkretny pożytek, np. prestiż, uznanie, władzę czy korzyści materialne, poprzez przejmowanie nad kimś kontroli, wywołując w nim poczucie winy lub współczucie. Bardzo często stoi za tym silny motyw, jakim jest potrzeba kontroli.
  4. Kłamstwa destrukcyjne – to celowe wyrządzanie szkody innym. Może za tym stać celowe wprowadzenie kogoś w błąd, pragnienie zemsty, wyrządzenie komuś krzywdy. Wynikają m.in. z impulsu i chęci rozładowania napięcia psychicznego.
  5. Kłamstwa altruistyczne – stosowane, gdy prawda o jakimś zdarzeniu jest zbyt bolesna, by przekazać ją wprost. Kierujemy się szeroko rozumianym altruizmem lub naszą interpretacją tego co dobre, po to by komuś ulżyć.

I właśnie ten ostatni rodzaj kłamstwa, który sprawia, że mimo oszustwa wciąż możemy spostrzegać siebie jako szlachetnych i uczciwych ludzi, jest dziś szeroko badany przez psychologów społecznych i behawioralnych. Kłamstwa altruistyczne wynikają z faktu, że łatwiej jest nam oszukiwać dla "kogoś", kiedy kierują nami altruistyczne powody. Dan Ariely nazywa to casusem Robin Hooda, który okradał, ale i tak został bohaterem[4].

Kiedy racjonalizujemy kłamstwo w ten sposób, dominująca jest intencja – moralna ocena kłamstwa się rozmywa. Ariely pisze o swoim badaniu, podczas którego podłączono ludzi do wykrywacza kłamstw i porównano dwie zmienne – kiedy ludzie kłamali na swój własny użytek i kiedy kłamali na użytek ulubionej organizacji charytatywnej[5]. Okazało się, że ludzie oszukiwali częściej, kiedy robili to na rzecz organizacji. Co więcej, wykrywacz kłamstw tych "altruistycznych" oszustw w ogóle nawet nie odnotowywał. Ujawniło to konflikt w człowieku - kiedy oszukujemy w szczytnym celu, nie czujemy się z tym źle.


Anna Królikiewicz: Kolekcja janowska, brikolaż (pigmenty, akryl, wosk, srebro, szkliwa, kości, szkło, miód, chleb, glina, materiał roślinny), 2017, dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu
 

Elastyczność poznawcza

Dan Ariely w swojej książce Szczera prawda o nieuczciwości pisze, że białe kłamstwa są dowodem na to, że pewien poziom nieuczciwości w społeczeństwie jest potrzebny, a nieuczciwość lub jej brak nie wynika tylko z analizy kosztów i strat. Przeprowadził wiele badań, z których wynika, że poziom nieuczciwości nie zmienia się w zależności od wysokości ryzyka wpadki. Odkrył także, że wiele osób oszukuje tylko w niewielkim stopniu w sytuacji, gdy ma okazję do większej nieuczciwości. Jego zdaniem ludźmi kierują dwa przeciwstawne motywy – z jednej strony chcemy uważać się za ludzi dobrych i prawych, z drugiej zaś strony chcemy czerpać korzyści z oszustwa. Jak to się dzieje, że jednak potrafimy te motywacje ze sobą pogodzić? Kluczem do sukcesu według Ariely’ego jest elastyczność poznawcza. Dzięki niej możemy czerpać korzyści z nieuczciwości i mimo tego uważać się za ludzi szlachetnych. Im większa elastyczność, tym większy talent do racjonalizacji, która stanowi podstawę teorii współczynnika elastyczności. Ta teoria wyjaśnia sposób, w jaki uzasadniamy swoje działania sami przed sobą, gdzie ustalamy elastyczne granice swojej moralności. Dan Ariely stawia tezę, że “wszyscy próbujemy wyznaczyć linię pozwalającą nam czerpać korzyści z nieuczciwości i nie rujnować przy tym pozytywnego obrazu własnej osoby”[6]. Każdy z nas ma swoją skalę kłamstwa, która określa granicę pomiędzy nieuczciwością “legalną” i “grzeszną”. Białe kłamstwo jest tym jedynym przypadkiem, kiedy zwiększamy nasz współczynnik elastyczności, ale nie robimy tego z egoistycznych pobudek.

Już nawet starożytni myśliciele – Sokrates, Platon i Arystoteles mówili o możliwych wyjątkach od prawdomówności – Prawda bowiem miała służyć realizacji Dobra. Jeżeli Dobro, jako wartość najwyższa stawało się przez Prawdę zagrożone, dopuszczano kłamstwo. Jeżeli nie służyło ono partykularnym interesom i chroniło wartość Dobra, było etycznie dopuszczalne, a nawet moralnie wskazane. W tej kategorii kłamstwa użytecznego, jakim jest białe kłamstwo, możemy mieć do czynienia z nieszczerymi komplementami lub tylko z towarzyskimi uprzejmościami. Są jednak sytuacje, kiedy od kłamstwa zależy o wiele więcej, np. gdy lekarz, kierując się dobrem pacjenta, zniekształca jego świadomość dotyczącą stanu zdrowia, chcąc tym samym oszczędzić mu cierpień, a jednocześnie nie przysparza sobie tym zabiegiem żadnej osobistej korzyści.

Jednak zupełnie odmienny pogląd miał na ten temat osiemnastowieczny filozof Immanuel Kant. Nie był tak tolerancyjny wobec nieuczciwości, jak jego starożytni poprzednicy. Współczynnik elastyczności poznawczej Kanta był w tych kwestiach zdecydowanie niski, albowiem twierdził on, że nigdy nie należy rezygnować ze szczerości. Szczerość, niezależnie od kontekstów, ewentualnych strat czy korzyści, według Kanta stanowi o racjonalności, którą uważał za podstawę ludzkiej godności[7].

Oczywiście, że godność jest ważna – nie chcemy przecież być okłamywani i tak samo - nie chcemy, by ktoś nas oceniał jako kłamców. Wiadomo, że kłamstwo jest efektywne zaledwie krótkoterminowo, nie sprzyja budowaniu trwałych relacji, a jednak – jak pisze Ariely – odrobina nieszczerości jest istotnym buforem, chroniącym w kontaktach społecznych[8].

Wymiana społeczna

Skoro aspekt relacji społecznych w tym kontekście jest tak ważny, to warto przypomnieć Eliota Aronsona, klasyka psychologii społecznej, który podążając za Arystotelesem orzekł, że człowiek jest przede wszystkim istotą społeczną[9]. Człowiek zależy od innych, relacje ze światem są kluczowe – dlatego białe kłamstwo można uznać za ważne zachowanie prospołeczne, czyli takie, które jest ukierunkowane na niesienie korzyści innej osobie. Socjobiolodzy upatrują genezę zachowań prospołecznych w teorii ewolucji Darwina. Edward O. Wilson i Richard Dawkins podjęli próbę przeniesienia praw tej teorii na dziedzinę zachowań społecznych, wyjaśniając zachowania prospołeczne doborem krewniaczym i normą wzajemności – przede wszystkim pomagamy swoim krewnym w trosce o przetrwanie naszych genów, a innym ludziom, wtedy, gdy spodziewamy się rewanżu z ich strony lub obawiamy konsekwencji, gdy tej pomocy nie zaoferujemy[10]. Czyli zachowujemy się zgodnie z tym, co głosi teoria wymiany społecznej, która traktuje stosunki społeczne jako wymianę nagród i kar. Z tej perspektywy altruizm może być wynikiem troski o własny interes – albowiem pomaganie komuś, kto potrzebuje pomocy, łagodzi dyskomfort związany z przyglądaniem się cudzemu nieszczęściu i z tego powodu ma znaczenie nagradzające. Jest nagradzające również dlatego, że pomaga zdobyć uznanie i gratyfikację.

Nie zgadza się z tym inny psycholog społeczny, Daniel Batson, który prowadząc badania nad altruizmem, nie zaprzeczył, że czasami istotnie pomagamy z egoistycznych pobudek, ale zdecydowanie podkreślił w tym procesie rolę empatii[11]. Dopóki jesteśmy empatyczni wobec osoby potrzebującej pomocy, dopóty będziemy pomagać nie bacząc na poniesione koszty. Kiedy nie ma empatii, główną rolę zaczynają odgrywać zwykłe prawa wymiany społecznej. Empatia jest kluczem do budowania dobrych i trwałych relacji i dobrze by było, żeby intencja mówienia białej nieprawdy z niej właśnie wynikała.


Olaf Brzeski: Iluzjonista, instalacja (drewno), 2017, dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu

Einfühlung

To niemieckie słowo einfühlung nie funkcjonuje już w dzisiejszym słowniku psychologii. W XIX wieku jako pierwsza opisała ukryte pod tym hasłem zjawisko Vernon Lee – jej przyjaciółka, z którą zwiedzały razem Rzym, stojąc sprzed posągiem Wenus z Milo, zauważyła u siebie “drobne wahnięcia wewnętrznego poczucia równowagi”, które miały odpowiadać sylwetce rzeźby. Einfühlung to dosłownie – wczuwanie się[12]. Ówczesna psychologia używała tego słowa do wyjaśniania źródeł przyjemności, które towarzyszyły przyglądaniu się krajobrazom i przedmiotom nieożywionym – ludzkie ciało miało niejako je naśladować, a przyjemność miała pochodzić z tegoż właśnie zestrojenia. To niemieckie słowo jest ważne dla historyków psychologii – zostało bowiem przetłumaczone na pochodzące z greki słowo empatia.

Empatia dziś ma inne znaczenie niż opisywane ponad sto lat temu przez Lee. Obecnie opisuje bardziej relacje między ludźmi, niż ludźmi i przedmiotami. Oznacza zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób, umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia i spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość. W Wielkiej Brytanii w szkołach dzieci są uczone empatii, co pokazuje, że umiejętność współodczuwania jest pożądanym kierunkiem rozwoju dziecka. Psycholog Simon Baron-Cohen, profesor psychopatologii rozwojowej na wydziałach psychologii eksperymentalnej i psychiatrii Uniwersytetu Cambridge, nazywa empatię “uniwersalnym rozpuszczalnikiem”, ponieważ “każdy problem zanurzony w empatii staje się rozpuszczalny, czyli możliwy do rozwiązania”[13]. Pozwala zbliżyć się do drugiego człowieka, sprawia, że nasze działania nie ranią i w tym kontekście empatia dla tematu białego kłamstwa jest absolutnie kluczowa. Baron-Cohen, za pomocą rezonansu magnetycznego określił obszary w mózgu, które są odpowiedzialne za empatyczne reakcje. Jego badania pokazują, jak zaawansowana maszyneria uruchamia się w naszym mózgu, kiedy kierujemy się altruizmem w relacjach z innymi. W dużym skrócie, obszary odpowiedzialne za empatię to[14]:

  • Przyśrodkowa kora przedczołowa biorąca udział w przetwarzaniu informacji społecznych i porównywaniu własnego punktu widzenia z perspektywy widzenia innej osoby.
  • Kora oczodołowo-czołowa, która aktywizuje się w okoliczności myślenia o czynnościach, a jej uszkodzenie może spowodować brak zdolności oceny społecznej czynu.
  • Wieczko czołowe – obszar odpowiedzialny za ekspresję języka, w empatii ten obszar jest odpowiedzialny za identyfikowanie intencji i celów innych.
  • Zakręt czołowy-dolny, który jest odpowiedzialny za rozpoznawanie mimiki twarzy.
  • Część ogonowa przedniego zakrętu obręczy i przednia część wyspy, które uczestniczą w procesie empatii jako macierz bólu. Obszary te aktywizują się w momentach odczuwania bólu i obserwowania bólu, a także, gdy oceniamy postępowanie drugiej osoby. Uszkodzenie tego obszaru jest związane z upośledzeniem zdolności rozpoznawania emocji takich jak radość, wstręt i ból.
  • Skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe – ważny obszar dla oceny intencji i przekonań innej osoby.
  • Bruzda skroniowa górna – uaktywnia się, kiedy obserwowany jest kierunek patrzenia innego osobnika. Uszkodzenie obszaru może powodować niezdolność określenia na co patrzą inni osobnicy. Patrzenie w oczy jest również ważne dla określenia emocji innego osobnika.
  • Kora czuciowo-somatyczna, która bierze udział w odbieraniu wrażenia dotyku osobistego i obserwowaniu jak inny osobnik jest dotykany. Może być źródłem emocji, jakie powstają kiedy widzimy jak inna osoba doznaje bólu wynikającego z dotyku, np: wbijanie igły w czyjś palec (tu ciekawostka: badania Yawei Cheng wykazały, że osoby wykonujące na kimś akupunkturę mają mniej aktywny ten obszar).
  • Płacik ciemieniowy dolny i bruzda ciemieniowa dolna, które wchodzą w skład systemu neuronów lustrzanych, w procesie empatii te obszary są istotne ze względu na zaraźliwość emocjonalną.
  • Ciało migdałowate uważane za centrum mózgu emocjonalnego.

Wspomniane tu neurony lustrzane, pod koniec XX wieku zrobiły w świecie nauki kolosalną karierę. Badacze z Uniwersytetu Parmeńskiego, którzy odkryli w mózgach małp komórki aktywujące się nie tylko wtedy, gdy zwierze wykonuje daną czynność, ale również wtedy, kiedy widzi, jak wykonują ją inne osobniki[15]. Neurolog Vilayanur Ramachandran uważa, że “neurony lustrzane są dla psychologii tym, czym DNA stało się dla biologii” i liczy na to, że “dostarczą one ujednoliconego wyjaśnienia całego ludzkiego zachowania”[16]. Teoria neuronów lustrzanych u ludzi jest jednak dosyć kontrowersyjna, badania nad tym obszarem nadal trwają, co tylko wzmacnia ekscytację myślą, że wszyscy możemy być zaprogramowani do współodczuwania już na poziomie fizjologicznym.

Zainteresowanie naukowców na ten temat od dawien dawna jest spore. Instynkt współodczuwania był tematem rozważań nie tylko naukowców, ale też etyków i filozofów. W 1795 roku Adam Smith w Teorii uczuć moralnych pisał: “Gdy widzimy, że wymierzony cios za chwilę dosięgnie nogi, czy ramienia innej osoby, mimo woli kulimy się i cofamy naszą nogę lub ramię. Jeśli zaś cios spadnie, w jakiejś mierze go doznajemy i odczuwamy uderzenie podobnie jak ofiara i jest to źródłem naszego współodczuwania”[17]. Papież Grzegorz I w VI wieku orzekł, że “kiedy chcemy ukrócić rozpacz przeżywaną przez drugiego człowieka, musimy odstąpić od naszej niewzruszonej postawy i doświadczyć cudzej niedoli”[18]. Porównuje współczucie i pragnienie pocieszenia do procesu stopienia dwóch kawałków żelaza – kowal podgrzewa dwa kawałki metalu tak długo, aż się połączą, i podobnie umysł człowieka poddaje się condescencio passionis, czyli “zbliżeniu emocjonalnemu”. Współczucie, empatia, a tym samym świadomość, kiedy i w jakiej sytuacji, w jakim kontekście uciec się do białego kłamstwa, wymaga od nas samych odkrycia niezwykle wrażliwych obszarów, co nie jest łatwym ani też przyjemnym doświadczeniem – współczucie może bowiem zaburzać naszą emocjonalną równowagę. Ale często jest tego warte – z naszego aktu współczucia korzystają bowiem nie tylko ci, których pocieszamy i wspieramy - wpływa on również na nasz obraz siebie samych, poprawia zadowolenie z siebie i wzmacnia wiarę w ogólne conditio humana.


Artur Malewski: Bez tytułu, rzeźba (żywica poliestrowa, drewno), 2010, dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu

Fago

Pojęcie fago opisała antropolog Catherine Lutz, która żyła wśród mieszkańców Ifalik, koralowej wyspy wchodzącej w skład Wysp Karolińskich na Pacyfiku[19]. Pisała: “Ukryta poezja zawarta w rozumieniu emocji przez członków plemienia Ifalik nigdzie nie uwidacznia się lepiej niż w pojęciu fago.”[20] Fago to stan, w którym zawiera się jednocześnie współczucie, smutek i miłość. Jest poniekąd “litością odczuwaną wobec osoby znajdującej się w potrzebie, która wzbudza zatroskanie, ale jednocześnie silny lęk na myśl, że kiedyś się tę osobę utraci.”[21] Lutz podkreśla, że ta emocja, opisująca połączenie współczucia i smutku, wskazuje na ogromne znaczenie troski o innych. “Fago to przejaw świadomości, że cierpienie jest zjawiskiem powszechnym, oraz dziarskiego optymizmu, z którego wynika, że ludzka aktywność, zwłaszcza przybierająca postać troski o innych, może niwelować jego niszczące działanie.”[22]

Czym jest białe kłamstwo, jeśli nie właśnie jednym z przejawów ludzkiej aktywności, przybierającej postać troski o innych, mającym na celu niwelować cierpienie? “Szczere” białe kłamstwo ma oszczędzić drugiemu człowiekowi bólu lub w tym bólu nieść ulgę. Dan Ariely podkreśla, że ten rodzaj kłamstwa pomaga nam podtrzymywać relacje społeczne i jest jednym z najważniejszych powodów, z jakich nasz stosunek do prawdy jest tak złożony. Etgar Keret jest autorem idealnego na tę okazję porównania: kłamstwo jest jak nóż – można nim kogoś dźgnąć, ale można też rozsmarować nim masło. Zanim więc rozpędzimy się w poszukiwaniach sztywnych i jednoznacznych ocen otaczającej nas rzeczywistości, warto, byśmy zadali sobie pytanie, czy naprawdę chcielibyśmy żyć z ludźmi, którzy zawsze mówią nam samą li tylko prawdę.
 

Agnieszka Jasińska – Psychoterapeutka pracująca w nurcie poznawczo-behawioralnym, ukończyła Psychologię na Uniwersytecie Gdańskim i Kulturoznawstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jej główne zainteresowania terapeutyczne to terapia międzykulturowa, terapia zaburzeń afektywnych oraz relacje między sferą somatyczną i psychiczną, głównie w kontekście chorób przewlekłych. Jest autorką publikacji na temat zastosowania terapii poznawczo-behawioralnej w leczeniu depresji osób zakażonych HIV oraz wykorzystywania jej technik w leczeniu osób po przebytym zapaleniu mózgu. Opublikowała także rozdział pt. Terapia poznawczo-behawioralna w kontekście wielokulturowym w książce Superwizja w terapii poznawczo-behawioralnej wydanej pod redakcją Agnieszki Popiel i Ewy Pragłowskiej. W 2016 roku w serii „Kompetencje XXI wieku” w konwencji fiszek, ukazał się Efektywny Trening Antystresowy jej autorstwa. Jest wiceprzewodniczącą Zarządu Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej. 

 

 

 

 

 

Tekst pochodzi z publikacji pod redakcją Emilii Orzechowskiej i Stanisława Rukszy towarzyszącej wystawie Białe kłamstwo prezentowanej 25.11.2017-05.01.2018 w Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu, www.kronika.org.pl 


[1]          B. M. DePaulo, D. A. Kashy, S. E. Kirkendol, M. Wyer, J. A. Epstein, Lying in Everyday Life, w: “Journal of Personality and Social Psychology”1996, Vol. 70, No. 5, s. 979-995.

[2]          A. Jucewicz (w rozmowie z Danem Arielym), Nieuczciwość jest podstępna i zaraźliwa. Skorumpowany przełożony sprawił, że ludziom puściły hamulce, dostępne on-line: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,152731,22617628,nieuczciwos... [dostęp: 03.12.2017].

[3]          T. Witkowski, Psychologia kłamstwa. Motywy, strategie, narzędzia, Taszów 2006.

[4]          A. Jucewicz, Nieuczciwość jest podstępna i zaraźliwa…, dz. cyt.

[5]          Tamże.

[6]          D. Ariely, Szczera prawda o nieuczciwości. Jak okłamujemy wszystkich, a zwłaszcza samych siebie, przeł. A. Nowak-Młynikowska, Sopot 2017.

[7]          Tamże.

[8]          Tamże.

[9]          E. Aronson, Człowiek - istota społeczna, przeł. J. Radzicki, Warszawa 2009.

[10]        E. Aronson, T. Wilson, R. Akert, Psychologia społeczna. przeł. J. Gilewicz, Poznań 2006.

[11]        Tamże.

[12]        T. Watt-Smith, Księga ludzkich uczuć, przeł. J. Konieczny, Warszawa 2017.

[13]        Tamże.

[14]        S. Baron-Cohen, Teoria zła. O empatia i genezie okrucieństwa, przeł. A. Nowak, Sopot 2014.

[15]        T. Watt-Smith, Księga ludzkich uczuć, dz. cyt.

[16]        Tamże.

[17]        Tamże.

[18]        Tamże.

[19]        Tamże.

[20]        Tamże.

[21]        Tamże.

[22]        Tamże.