Andrzej Tobis: Figury wodne, z cyklu A-Z (Gabloty edukacyjne)

A–Z (10 lat po premierze)

6.10 – 3.11 | Wrocław, Galeria FOTO-GEN Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu


Retrospektywa jest spojrzeniem w tył – i nie inaczej będzie w przypadku wystawy prezentującej realizowany od 2006 roku cykl Andrzeja Tobisa A–Z (Gabloty edukacyjne). Wystawa połączy wszystkie dotychczasowe sposoby prezentacji projektu: układ alfabetyczny (czyli słownikowy) oraz układ według kategorii subiektywnych, który w ubiegłym roku artysta przećwiczył podczas prezentacji A–Z w ramach festiwalu PhotoEspaña w madryckim Museo Lazaro Gáldiano.

Inspiracją do rozpoczęcia projektu był słownik Bildwörterbuch Deutsch und Polnisch (Słownik ilustrowany języka niemieckiego i polskiego), wydany w 1954 roku w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Jak każda tego typu publikacja, był on próbą holistycznego opisania świata. Niektóre użyte w nim kategorie są z dzisiejszego punktu widzenia zaskakujące lub zupełnie nieaktualne, brzmią absurdalnie, są intrygującym świadectwem minionej epoki. Translatorskie błędy i archaizmy dodatkowo wzmagają poczucie zawieszenia funkcjonalności i sensu oryginalnego Słownika.

Praca Andrzeja Tobisa podporządkowana jest kilku zasadom. Zdjęcia mogą być wykonane tylko na terenie Polski, napotkane osoby lub obiekty / okoliczności nie mogą być aranżowane, a postać końcowa (nieprzetworzona fotografia) opatrzona jest oryginalnym polskim i niemieckim hasłem, z sygnaturą zaczerpniętą z indeksu oryginalnego słownika.

Do tej pory artysta odnalazł wizualne reprezentacje dla ponad 700 haseł (słownik zawiera kilkanaście tysięcy definicji). Taka liczba fotografii stworzyła w całym tym zbiorze szczególny rodzaj języka, gdzie każda praca jest pojedynczym słowem-pojęciem, a w wyniku zestawienia tak powstałych „słów” pojawia się możliwość tworzenia wizualno-językowych metafor.

Specjalnie na wrocławską wystawę wydana zostanie publikacja Poezja A–Z. Autor zapowiada: „Postanowiłem sprawdzić, czy zgromadzony dotychczas materiał można potraktować tak, jakby był on rodzajem języka, zbiorem słów. I czy da się przy pomocy tych słów wypowiedzieć jakąś dodatkową treść. Mam od jakiegoś czasu wrażenie, że po przekroczeniu pewnej masy krytycznej zgromadzone słowa zaczynają ciążyć ku sobie, zaczynają żyć swoim życiem, łączą się w niekontrolowane grupy i ciągi. Chciałbym nad tym trochę zapanować, ale może będzie to wyglądało jak poddanie się jakimś falom, wizualno-językowemu nurtowi. Termin «poezja» proszę traktować umownie, może nawet ironicznie. Czasem oczywiście pojawi się coś, co wydaje mi się mieć ciężar. Ten eksperyment bardzo mnie pociąga. Prace ułożone zostaną w szereg wizualnych «wierszy». Mimo odrębności poszczególnych «utworów» w publikacji jako całości wyczuwalny będzie rodzaj narracji podobny do narracji występującej w tomiku poezji. W tej nowej metodzie prezentacji, podobnie jak w klasycznie rozumianej poezji, najważniejsze będzie to, co pojawi się między słowami – w ich wzajemnej relacji”.

aztobis.pl

okis.pl